Loading...
Kontakt

Paweł Purski



Przyznam szczerze, że z początku nie zależało mi bardzo, żeby pojechać do Brukseli. „Staż jak staż” – myślałem sobie – „Co ja tam będę robił? Podstawowe czynności i brak odpowiedzialnych zadań. Ale co tam! Złożę aplikację!”. I złożyłem. Mało tego – nawet się dostałem. Pierwsze zaskoczenie spadło na mnie już pierwszego dnia, kiedy Poseł Kowal poprosił mnie o przygotowanie analizy na temat zbliżającego się szczytu UE-Ukraina. „Analiza – to brzmi dumnie” – pomyślałem. Potem już było tylko lepiej. Formalne i nieformalne spotkania z politykami, bieżąca merytoryczna obsługa działalności Posła, świat „briefing’ów”, „research’ów”, „AFET-ów”, SEDE i ITRE – wszystko to nagle otoczyło mnie i wciągnęło w szalony wir. W Parlamencie Europejskim poczułem się jak na ogromnym statku kosmicznym, który niewzruszenie zmierza przez gwiezdne przestrzenie, aby osiągnąć Cel – niewiadomo do końca jaki, ale wśród plątaniny parlamentarnych korytarzy, w tajemniczy sposób znany wszystkim. Więc czytałem, pisałem, dzwoniłem, załatwiałem, umawiałem, walczyłem, denerwowałem się, śmiałem i chodziłem na lunche. Z pomocą Pana Pawła Bieleckiego oraz stażystki Magdy nawigowałem w meandrach przysłowiowej brukselskiej biurokracji, przy wsparciu przesympatycznych asystentek z sąsiednich biur. Poza pracą zwiedzałem malownicze miasto, chodziłem na imprezy i poznawałem wielu przemiłych ludzi, z którymi nadal utrzymuję kontakty. Brzmi to być może niewiarygodnie, ale nie było nawet chwili, żebym się nudził. Współpraca z Posłem Kowalem układała się bardzo dobrze. Zbieżne, w dużym stopniu, poglądy ułatwiały porozumienie, a ewentualne niezgodności dawały możliwość dyskusji. Zaskakiwała energia Posła, który co i rusz dorzucał nowe pomysły, które następnie wspólnie w biurze realizowaliśmy. Jednocześnie Poseł zawsze służył pomocą merytoryczną i dobrym słowem, co w warunkach początkowej niepewności w nowym środowisku było nieocenionym wsparciem. Teraz gdy piszę te słowa zastanawiam się, czy Panu Pawłowi udało się znaleźć plakaty, aby udekorować smętny, parlamentarny korytarz. Obiecałem mu wszak, że jakieś załatwię, ale musiałem wracać do Warszawy…


Następna: Ola Gryźlak