Loading...
Kontakt

Ola Gryźlak



Od końca 2006 roku, kiedy skończyłam studia w Studium, bez przerwy pracuję dla mojej jednostki – najpierw w Tbilisi, a później już w Warszawie. Staż w PE nie był więc dla mnie kolejnym elementem CV, który może okazać się przydatny przy szukaniu pracy. Staż miał być przede wszystkim okazją do zdobycia nowych doświadczeń i umiejętności. Okazał się jednak czymś o wiele bogatszym – przygodą, możliwością poznania wspaniałych i ciekawych osób, a także odświeżającego szare komórki oderwania się od codziennej pracy do jakiej zdążyłam się już przyzwyczaić. Pobyt w Brukseli dał mi również możliwość zwiedzania nowego miasta. Udało mi się również wygospodarować jeden weekend na wyprawę do Paryża.

Staż od strony merytorycznej oceniam znakomicie. Do zadań stawianych stażyście należą zarówno rzeczy administracyjne i biurowe (może nie aż tak ekscytujące, ale z pewnością bardzo istotne), jak i nieco bardziej autorskie i merytoryczne. Praca wymaga skupienia i koncentracji i z pewnością dobrej organizacji (Poseł w swojej działalności w PE jest hiperaktywny J). Oczywiście na początku jest trochę trudno, gdyż trzeba poznać mechanizmy działania PE i częściowo „wydeptać” sobie własne ścieżki załatwiania różnych spraw. Ale pod koniec drugiego lub na początku trzeciego tygodnia niespodziewanie przychodzi moment, gdy stażysta przestaje się bać i o wszystko pytać i zaczyna pływać po parlamencie, jak we własnym akwarium. Smutne jest to, że kiedy to się stanie czas nagle zaczyna płynąć strasznie szybko, i zanim się człowiek zorientuje ma już w ręku walizkę i musi wracać do Polski.

Całkiem oddzielną kwestią jest atmosfera panująca w biurze. Pracy jest dużo, nierzadko „na wczoraj” ale wszystko to wynagradza „kojąca” obecność prawej ręki Posła, czyli p. Pawła Bieleckiego, który dzielnie opiekuje się niesfornym stażystą i ani na moment nie traci cierpliwości, nawet w chwilach mrożącej krew w żyłach niewiedzy czy wpadki parlamentarnego nowicjusza. Poseł, który swoją aktywnością i ogromną wiedzą budzi podziw, jest wymagający ale sprawiedliwy. Wymaga dużo od swoich współpracowników, wymagając jednocześnie dużo więcej od siebie. Za pomoc i serdeczność pragnę gorąco podziękować „moim dziewczynom” w parlamencie – Kasi, Oli, Soni i Ani, które nie tylko służyły poradą, w kwestiach problematycznych, ale zaopiekowały się zagubionym Gryźlakiem i okazały mi bardzo dużo ciepła i sympatii.




Następna: Aneta Waszkiewicz