Loading...
Kontakt

Michalina Kawulok



Dla studentki turystyki na specjalności  Zarządzanie Promocją Regionalną i Lokalną (która notabene została wykreowana przez UE na potrzeby rynku pracy) staż w Parlamencie Europejskim był niezwykłą przygodą, sprawdzianem umiejętności opanowania, współpracy i organizacji czasu pracy, a także zaowocował poszerzeniem wiedzy dotyczącej polityki tak dotyczącej ojczyzny, jak i polityki zagranicznej prowadzonej przez Unię Europejską. Z niejakim wstydem przyznaję, że moja ignorancja pozwoliła mi myśleć, że znam się trochę na polityce i wiem co nieco o Unii Europejskiej, ale dopiero kiedy zaczęłam pracować wraz z zespołem w biurze poselskim, okazało się, że jest jeszcze ocean rzeczy, których nie wiem, a których bardzo chciałabym się dowiedzieć.

Cała moja praca polegała na analizowaniu i wyciąganiu wniosków z wykresów, reportaży, raportów, tabelek, zestawień – była to praca raz nużąca, innym zaś razem ciekawa, zależało to głównie od tematu analizy, a te były różne – od wykorzystania środków europejskich w poszczególnych województwach, po stosunki Unii Europejskiej z Ukrainą. Mój pobyt w Parlamencie to był także gorący okres przedwyborczy, pełen debat i wywiadów z liderami poszczególnych partii, a zatem byliśmy czasami „jak na szpilkach”, trzymając kciuki i wymyślając najrozmaitsze scenariusze spotkań w telewizji.

Najciekawszym dla mnie było obserwowanie ogromnej machiny Parlamentu, która rusza się ociężale i powoli, ale skutecznie, oraz trybików tej machiny, maleńkich w porównaniu do całości, ale wprawiających całego olbrzyma w ruch – ludzi, którzy tam pracują, zbierają wszystkie detale i układają w całości, które z kolei tworzą nowe projekty. Cała ta mrówcza praca wymaga mnóstwo cierpliwości, ponieważ w Parlamencie załatwienie najprostszej sprawy wymaga co najmniej kilku podań, bądź pozwoleń.

Kolejną ciekawostką jest fakt, że tak w Parlamencie, jak właściwie w całej Brukseli. Każdy potrafi komunikować się  przynajmniej w trzech językach obcych, więc trudno tu kogoś zaskoczyć pod tym względem.

Korytarze Parlamentu zaś to istna Piąta Aleja, wyłączając tygodnie, w których jest Strasburg. Należy także przyzwyczaić się do faktu, że tam nie chodzi się, tylko co najmniej podąża truchtem a najlepiej to biegać. Ma to swoje wady i zalety – po kilku godzinach spędzonych na analizach przed komputerem, skostniałym mięśniom dobrze zrobi jogging (nawet w obcasach i spódnicy), ale z drugiej strony jeśli cały dzień spędza się „w terenie” załatwiając sprawy poza biurem – można przejść nawet kilka kilometrów. Oto jakim kolosem jest Parlament.

Podsumowując – mimo sporej różnicy merytorycznej między turystyką, a polityką europejską, udało mi się jakoś to ze sobą pogodzić i znaleźć się w nowej dla mnie dziedzinie. Bardzo ważnym czynnikiem w każdej pracy, od sprzątacza do prezesa, jest atmosfera w pracy i ludzie, z którymi współpracujemy. W tym przypadku obydwie kwestie są najlepszym elementem stażu, dającym wiele pomocy, zrozumienia i przy okazji sporą dawkę dobrego humoru.

Poprzednia strona: Andrzej Ogonowski
Następna: Maciej Wapiński