Loading...
Kontakt

Andrzej Jędral



Kolejny trzydziesto(paro)latek na stażu w Brukseli?

 

Zaledwie na trzy tygodnie – nie wszyscy pracodawcy są tak wyrozumiali, jak szefowie koleżanek i kolegów, którzy wcześniej zamieścili tu swoje sprawozdania.

Ale nic to, i tak było warto!

 

Mam nadzieję, że podobnie uważa moja dwa miesiace wcześniej poślubiona żona, którą zostawiłem w zasypanej Warszawie (grudzień), z kompletem zimowych opon w bagażniku auta, a nie na kołach... Dość rzec, że przygotowania do wyjazdu przebiegały w wyjątkowym pospiechu!

 

Najwiekszym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że Bruksela przywitała mnie śniezycą i temperaturą -7 stopni Celsjusza. No i ogonkiem do taksówek, który zawijając się kilka razy w okolicach dworca Midi, nie chciał stopnieć w tempie szybszym niż godzina. I jeszcze Ci arabscy taksówkarze: „Dzisiejszej nocy nikt Pana nie zawiezie taniej niż za 20 EUR. Widzi Pan, jakie są warunki? Nie wiem, kto chciałby za mniejszą kwotę narażać życie!”

Biedacy, niech przyjadą do Polski.

 

Żeby nie powtórzyć tego, co napisali poprzedni stażyści, ograniczę się do stwierdzenia, że zadanie typu: przygotowanie szikcu oficjalnej korespondencji do premiera Ukrainy Mykoły Azarowa, to nie lada gratka po kilku latach ogólno-biurowej „młócki”. A z drugiej strony, wyraz zaufania do stażysty. Muszę przyznać, że mocno poczułem wagę odpowiedzialności, która na mnie wtedy spoczęła!

Podobnie, okazja do uczestniczenia w publicznym wysłuchaniu w sprawie katastrofy smoleńskiej była dla mnie okazją zobaczenia na własne oczy i usłyszenia na własne uszy tego, co inni poznali dopiero z przekazów medialnych. Po powrocie do Polski, mogłem z satysfakcją potwierdzić znajomym, że słowa adresowane przez byłego prezydenta Litwy do pani Marty Kochanowskiej rzeczywiście padły „w realu”.

W skrócie, zaletami stażu są: merytoryczna praca, ściśle zwiazana z profilem edukacyjnym Studium Europy Wschodniej oraz szansa na zetknięcie się z ważnymi postaciami polskiej, i nie tylko, polityki.

 

Przy okazji można dokonac pewnych, nieco sensacyjnym odkryć... Ale o tym sza! Nie zdradzę Wam, kogo można spotkać na polskiej mszy przy Rue Jourdan. :)



Poprzednia strona: Bartłomiej Kokoszka
Następna: Andrzej Ogonowski